Gdybym miała opowiedzieć komuś co działo się przez pierwsze dni wakacji mojego życia ten ktosiek stwierdziłby, że naczytałam się książek albo obejrzałam o jeden film za dużo. Bo w końcu u kogo początkowa sielanka z minuty na minutę przeradza się w coraz większy koszmar? Jak to szło? Niechciany stosunek, posiadanie ogromnych pieniędzy znajdujących się w jednym małym plastikowym prostokącie, jakieś śmieszne podchody, następnie impreza z ledwo poznanymi ludźmi, a potem wpadnięcie Dymitra i wpadnięcie ludzi z imprezy, którzy nagle mierzą do ciebie z pistoletu i nagle bum i panująca ciemność. Czy w takim razie przeżyłam śmierć? A może to była najzwyklejsza w świecie utrata przyjemności? Chyba tak, bo po nie wiem jak długim czasie udało mi się otworzyć oczy. Kiedy odpowiednio wyostrzył mi się wzrok rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym się znajdowałam. Panował półmrok, atmosfera jak i powietrze były dość gęste, a czasami było słychać przytłumione, bliżej nieokreślone dźwięki. A kiedy tylko spróbowałam się ruszyć poczułam jak gruby sznur spełniając swe zadanie skutecznie powstrzymywał mnie przed jakąkolwiek czynnością.
Dopiero po dłuższej chwili od ocknięcia się dostrzegłam Dymitra siedzącego naprzeciwko mnie. Patrząc na związanego, totalnie bezbronnego pana wpływowego przez chwilę poczułam przypływ satysfakcji. Bo w końcu niecodziennie się patrzy się na takiego człowieka. Nadszedł ten dzień, gdzie pan-wszystko-po-mojej-myśli siedział skrępowany i nic nie szło tak jak on by chciał. I szczerze, bardziej by cieszył mnie ten fakt, gdyby nie to, że sama nie znajdowałam się w lepszej sytuacji. Byliśmy nie wiadomo gdzie, związani, bez telefonów, bez dokumentów, bez kompletnie niczego.
Otworzyłam usta, by powiedzieć cokolwiek w stronę Dymitra, jednak w tej samej chwili z cienia wyłonił się mężczyzna, który bez większych ceregieli z wielką siłą uderzył mężczyznę prosto w twarz.
- Gdybym cię zabił, to byłoby zbyt mało dla mnie. Będziesz patrzeć, jak ją gwałcimy, a potem zabijamy. Poczujesz to co ja czułem jak znęcaliście się nad moją siostrą - części słów dochodziły do moich uszu. Czemu akurat ja? Czemu ja byłam winna? Może i nierozsądne było imprezowanie z nowo poznanymi ludźmi, ale za jakie grzechy świata ja miałam zapłacić za coś, co zrobił ten człowiek? A może to po prostu jest ustawione, żeby mnie przestraszyć, żebym nie chciała podawać wpływowego na policję? Ale z jeszcze innej strony, gdyby to było udawane, to czy Dymitr pozwoliłby sobie tak rozpieprzyć nos?
- Chodź tu, ślicznotko - usłyszałam obrzydliwy głos nad uchem i chwilę później stałam rozwiązana pomiędzy dwoma mężczyznami. Pierwszy z nich dość mocno trzymał mnie za ręce, a sama czułam jego śmierdzący oddech na karku. W tym samym czasie drugi krzycząc coś do Dymitra nachalnie wkładał łapy pod moją bluzkę. Czułam, jak jego szorstkie palce drażniły mi skórę, a chwilę później dość mocno zaczęły ściskać piersi. Jedną rękę wsunął pod biustonosz, zaczął szczypać sutka. Skrzywiłam się, ale nie protestowałam.
Widząc moją pasywną postawę mężczyźni zmienili swoją taktykę. Ten trzymający mnie mocno szarpnął mnie za włosy sprowadzając mnie niemalże na stan podłogi, jednak kierował jednocześnie moimi włosami bym została w pozycji klęczącej. Zerwano mi bluzkę, a drugi z mężczyzn stanął przede mną, rozsunął rozporek i jednym pewnym ruchem jego członek znalazł się w moich ustach. Do oczu nabrały mi się łzy, zaczęłam się dławić i różnymi wydawanymi przez siebie dźwiękami protestować, jednak te wszystkie czynniki powodowały u mężczyzny satysfakcję. Od samego początku ciężko było mi złapać oddech, lecz z każdą chwilą jego ruchy były mocniejsze. Aż w pewnym momencie nie wytrzymałam i po prostu go ugryzłam.
- Kurwa! - krzyknął z bólu, odskakując. - Ty szmato. Pożałujesz tego, kurwa.
Mężczyzna, który przez ten cały czas trzymał mnie za włosy w jakiś sposób rzucił mną na krzesło i przygniatając mnie ciężarem swojego ciała unieruchomił mnie i przywiązał moje nadgarstki do tego nieszczęsnego mebla. Nie minęła chwila, a podwinął spódniczkę w górę, zsunął majtki i splunął wprost na mój tyłek, by po chwili wsunąć swoje przyrodzenie między moje pośladki. Krzyknęłam z bólu, jednak tak jak to można było się go spodziewać mężczyznę to tylko jeszcze bardziej pobudziło. Zaczęłam go błagać. Wyłam, nie chciałam tego. A on tylko ciągnął mnie za włosy, a w międzyczasie ściskał moje piersi.
- Masz ją kurwa zostawić - po chwili trwającej wieczność usłyszałam blisko siebie głos Dymitra. Mężczyzna złapał nieco niższego od siebie faceta i używając nienaturalnie wielkiej siły odciągnął go ode mnie. Rozległ się strzał, a moment później drugi. A ja, przywiązana nadal do krzesła, nie miałam siły się odwrócić. Chciałam tylko, by ten koszmar w końcu się skończył.
Los był chyba po mojej stronie, bo jakiś czas później ocknęłam się w bliżej nieokreślonym miejscu. Znajdowałam się w łóżku przykryta kocem, który nieco śmierdział. Ostrożnie rozejrzałam się dookoła i ucieszyłam się, kiedy dostrzegłam siedzącego nieopodal Dymitra, który spoglądał w moją stronę.
- Gdzie jesteśmy? - spytałam dość cicho, mając nadzieję, że mnie usłyszy.
- W jakimś opustoszałym domu, chyba. Widziałem tabliczkę, że grozi zawaleniem, więc nie licząc szczura na parterze nie znajduje się tutaj nikt oprócz nas - powiedział, podchodząc do mnie.
- Co się stało? Kto strzelał? Czemu.. ja? - w kącikach oczu zaczęły zbierać się łzy. Miałam tak dużo pytań i tak mało odpowiedzi.
Dymitr?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz