niedziela, 10 stycznia 2021

Od Anastasi C.D Dymitra (+18)

Gdybym miała opowiedzieć komuś co działo się przez pierwsze dni wakacji mojego życia ten ktosiek stwierdziłby, że naczytałam się książek albo obejrzałam o jeden film za dużo. Bo w końcu u kogo początkowa sielanka z minuty na minutę przeradza się w coraz większy koszmar? Jak to szło? Niechciany stosunek, posiadanie ogromnych pieniędzy znajdujących się w jednym małym plastikowym prostokącie, jakieś śmieszne podchody, następnie impreza z ledwo poznanymi ludźmi, a potem wpadnięcie Dymitra i wpadnięcie ludzi z imprezy, którzy nagle mierzą do ciebie z pistoletu i nagle bum i panująca ciemność. Czy w takim razie przeżyłam śmierć? A może to była najzwyklejsza w świecie utrata przyjemności? Chyba tak, bo po nie wiem jak długim czasie udało mi się otworzyć oczy. Kiedy odpowiednio wyostrzył mi się wzrok rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym się znajdowałam. Panował półmrok, atmosfera jak i powietrze były dość gęste, a czasami było słychać przytłumione, bliżej nieokreślone dźwięki. A kiedy tylko spróbowałam się ruszyć poczułam jak gruby sznur spełniając swe zadanie skutecznie powstrzymywał mnie przed jakąkolwiek czynnością.

Od Dymtra C.D Anastasi +18

Wręczyłem kobiecie kartę, a gdy ta wyszła z mojego apartamentu, odetchnąłem z ulgą. Otworzyłem drzwi i wyszedłem na balkon. Oparłem się o barierkę i odpaliłem papierosa. Dopiero teraz dotarło do mnie, jak bardzo będzie w stanie uprzykrzyć mi ten wyjazd. czy to zdrowe na tyle pozwalać kobiecie ? Sam nie potrafiłem odpowiedzieć sobie na to pytanie. Odpaliłem kolejnego papierosa i pogrążony w myślach gapiłem się na wspaniałe widoki. Poczułem, jak ktoś kładzie rękę na moim ramieniu. Niechętnie odwróciłem głowę, na całe szczęście to był Marcus. 
- Stary, ta laska namieszała ci w głowie. 
- Nie. 
- Jasne, bo pierwszą lepszą zabierasz na wyjazd, gdzie świętujesz napad ze swoimi ziomkami. 
- Wal się Marcus. 
- Chce tylko pomóc.
- To odwal się ode mnie, nie chce z nikim teraz gadać. 
- Dobra, ale pamiętaj, jestem z tobą. Poza tym zaraz obiad więc ogarnij się i dawaj do nas. 
Zgasiłem papierosa i wraz z Marcusem dołączyłem do reszty. Poczułem ulgę gdy zobaczyłem, że miejsce dziewczyny jest puste. Usiadłem przy stole, na którym znajdowało się masę pyszności. Wykwitnę ładnie przygotowane owoce morza, cieszyły moje oczy. Wina, whisky, piwa oraz gazowane napoje. 
- Gdzie Anastasia ? - Zoe spojrzała na. 
- Nie wiem, co ty tak jej pilnujesz ? 
Dziewczyna wzruszyła ramionami i zabrała się za nakładanie jedzenia na swój talerz. 
Wszyscy więc poszli w jej ślady. Byłem w połowie posiłku gdy zobaczyłem, jak Ana kieruje soje kroki w stronę stołu. Miała na sobie krótką rozkloszowaną czarną spódniczkę, niebieską bluzkę. Lekko zmarszczyłem brwi, a serce zabiło mi mocniej z nerwów. Dziewczyna zajęła miejsce naprzeciwko mnie i spojrzała. Widziałem, jak bardzo jest dumna z siebie. 
- Przepraszam, muszę coś załatwić - mruknąłem i odszedłem od stołu. Udałem się prosto do swojego pokoju. Przebrałem się w krótkie spodenki i koszulkę, po czym ponownie wyszedłem na balkon zapalić. Usłyszałem muzykę i z ciekawości zszedłem na dół rzucić okiem co się tam dzieje. Nie miałem zbyt dobrego nastroju, więc opuściłem hotel i udałem się na spacer wzdłuż brzegu wyspy. Po powrocie do hotelu odpaliłem laptopa i załatwiając masę papierkowej roboty. Wszystkie biznesy musiały być dopięte na ostatni guzik. W pewnym momencie jedna z moich koleżanek wparowała do mnie jak do siebie. 
- Czego chcesz ? 
- Nie to, że coś, ale twoja laska właśnie imprezuje z grupą piłkarzy.
- Bella...to nie jest moja dziewczyna, tylko znajoma tak. 
- No pewnie, macie jakiś kryzys, ona nie brała udziału w napadzie, a ją zabrałeś na wakacje marzeń. 
Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, ze te wszystkie sprawy biznesowe pochłonęły mnie całkowicie, a na zegarze wybiła 22:30
- Masz chęć na piwo ? - zamknąłem laptopa i odkręciłem się w stronę Belli. 
- Nie, ale myślę, że Tito nie odmówi. 
- Ktoś mnie wołał ! - Tito wparował do mojego pokoju zbił piątkę z Bellą, która w tej samej chwili opuściła mój pokój. Zadowolony  wręczył mi browarka a po chwili reszta chłopków stanęła w progu. 
- Dawać w plener ! - Keryl pełen entuzjazmu zaczął się drzeć. 
Lekko parsknąłem, otworzyłem piwo i wstałem, Marcus szedł z całą skrzynką piw. Zajęliśmy naszą miejscówkę na plaży. W oddali widziałem ognisko, gdzie bawiła się Ana  mężczyznami.
- Stary wyluzuj, zajmij się sobą olej baby, są zbędne, serio ja nie mam i żyje - zaśmiał się Marcus. 
Piliśmy, wrzucaliśmy się do wody, troszkę się powygłupialiśmy. Gdy już wszyscy byliśmy w dobrym nastroju po prostu, wyluzowaliśmy. Poczułem się szczęśliwy, chociaż cały czas Ci faceci, z którymi siedziała Ana, nie dawali mi spokoju. W pewnej chwili jeden z nich udał się w stronę hotelu gdy nas mijał, nasze spojrzenia się spotkały a na jego twarzy, pojawił się uśmiech. 
- Kurwa znam tego typa - mruknął Antwan. 
- Też już gdzieś go widziałem. - zamyśliłem się 
Wszyscy zaczęliśmy dyskutować, o tym, ze już kiedyś mieliśmy do czynienia z tym człowiekiem. Po co patrzył mi w oczy, po co tak wrednie się uśmiechał. Kiedy ich impreza dobiegła końca przyjrzeliśmy się nieco lepiej całej reszcie gdy wracali. Wtedy nagle Keryl wstrzymał oddech i spojrzał na mnie z paniką w oczach. Niemal serce mi stanęło, my już wiedzieliśmy, kim oni są. 
- Oni nas zabiją. - szepnął Antwan 
- Nie...- mruknąłem. 
Poderwałem się i niemal pobiegłem do pokoju Anastasi. Zapukałem, ale nie było czasu, wparowałem tam i spojrzałem na nią. 
- Miałeś trzymać się z daleka ode mnie, pamiętasz ?
- Wiem, ale na chwilę obecną musisz o tym zapomnieć mała. 
- Dlaczego ?
- Czy któryś cię odprowadzał ? 
\- Nie ! 
W tym momencie usłyszałem dźwięk wywarzonych drzwi na taras. Złapałem Ane za nadgarstek i stanąłem przed nią. 
- Co ty robisz do cholery ! -wrzasnęła. 
- Zamknij się ! 
- W końcu się widzimy Dymku. Pora spłacić długi. 
- Jakie długi ? - Wrzasnęła Ana. 
- Nie chwalił Ci się... Jego ludzie porwali moją siostrę, zgwałcili, sprzedali, a potem ten skurwiel ją zabił. 
- Ana, wiem, jak tragicznie to brzmi, ale to nie prawda. 
Mężczyzna wycelował pistoletem w moją głowę. 
Po chwili do pomieszczenia wpadła reszta, jako jedyny nie miałem broni. Gdy rzucili się na mnie, ze wszystkich sił starałem się bronić i chronić dziewczynę. Niestety byłem tylko człowiekiem, straciłem przytomność, a gdy się ocknąłem, siedziałem związany na krześle. Po chwili gdy moje oczy przyzwyczaiły się do ciemności, panującej w pomieszczeniu na drugim końcu dostrzegłem dziewczynę tak samo unieruchomioną. Nagle poczułem mocne uderzenie,  pięścią w twarz  trysnęła krew. 
- Gdybym cię zabił, to byłoby zbyt mało dla mnie. Będziesz patrzeć, jak ją gwałcimy, a potem zabijamy. Poczujesz to co ja czułem jak znęcaliście się nad moją siostrą. 
Po tych słowach znowu poczułem kolejne uderzenie w twarz. Nie było czasu na myślenie, musiałem improwizować. Dlaczego wszystko obracało się przeciwko mnie, czy ja  naprawdę sobie na to  zasłużyłem? Miałem jedną przewagę, ci idioci nie potrafili dobrze wiązać swoich niewolników. Owszem, zanim udało mi się oswobodzić, minęło trochę czasu...


Anastasia ?

Od Anastasi C.D Dymitr

 Jeden mały czerwony kawałek plastiku i taka osoba jak ja może chociaż przez chwilę poczuć się jak władca całego świata. Nie pytałam się o wielkość kwoty znajdującej się na koncie. Wiedziałam, że mężczyzna dysponował naprawdę sporym majątkiem, więc jego odpowiedź jakoś specjalnie by mnie nie zdziwiła. Z drugiej jednak strony możliwości, które dawała mi ta karta były dla mnie zbyt przerażające.
Bez zbędnych pytań opuściłam jego apartament i skierowałam się w stronę swojego. Emocje spowodowane wcześniejszymi wydarzeniami nieco opadły. Pomimo niewielkiego obrzydzenia, które czułam w stronę Dymitra nie miałam do niego żalu. Darzyłam go jakimś uczuciem, jednak ciężko było mi stwierdzić jakim. Związki międzyludzkie są naprawdę popierdolone. Tak czy tak, nie chciałam się długo złościć na mężczyznę. W końcu gdyby nie on to nie znalazłabym się tutaj, nie spędziłabym prawie wakacji życia i chociaż przez chwilę nie poczułabym się wolna od problemów związanych z codziennością i rodzeństwem. Jakkolwiek podle by to nie brzmiało, chociaż przez chwilę mogłabym się pobawić jego kosztem. Jak mawiają, pieniądze szczęścia nie dają więc stwierdziłam, że panu wpływowemu przydałaby się niewielka lekcja pokory.
Przez najbliższe kilka godzin analizowałam dosłownie każdy moment zachowania i wyglądu Dymitra. Jeśli naprawdę miałabym się zemścić mniej lub bardziej boleśnie. Coś na pewno powinno go zaboleć, a na samą myśl cała moja złość, obrzydzenie, żal i inne emocje tego typu zeszły na drugi plan.
Wskazówki zegara powoli dochodziły do pory obiadowej. Skoro Dymitr sam przyznał, że będzie schodził z mojej drogi. A możliwe, że całkowicie przypadkiem moje nogi zaprowadzą mnie do miejsca, gdzie wpływowy by przebywał. Z szerokim uśmiechem na twarzy przebrałam się w krótką rozkloszowaną spódniczkę w kolorze czarnym, a do tego dobrałam krótką bluzkę w jasnym niebieskim odcieniu. Zadowolona ułożyłam swoje włosy, psiknęłam się swoją ulubioną perfumą i zakładając dość wysokie szpilki ruszyłam w stronę części restauracyjnej. Dostrzegając swoje odbicie w lustrze znajdującym się na jednym z korytarzy uznałam, że wyglądam naprawdę zjawiskowo.
Dwie, no może trzy chwile później przeszłam przez ogromne drzwi. Stukając obcasami poczułam na sobie wzrok wszystkich obecnych, a sama kątem oka zauważyłam Dymitra siedzącego naprzeciwko pustego krzesła. Bez wahania usiadłam na nim i witając się z innymi spoglądałam na mężczyznę. Jego mina w tamtej chwili była bezcenna. Mrucząc coś pod nosem podniósł się i niechętnie wyszedł z restauracji, pozostawiając mnie z resztą towarzystwa. Zewsząd było słychać rozmowy, śmiechy, stukot szklanek i brzęczenie widelców. W międzyczasie na sali pojawili się jacyś muzycy i wszyscy zaczęli tańczyć. Panowała wręcz boska atmosfera, jakby wszystkie inne zmartwienia przeszły na drugi plan. A ja cały czas czułam satysfakcję, że Dymitr nie mógł w tym uczestniczyć, jednak widziałam go przechodzącego co jakiś czas obok sporych drzwi.
Przyjęcie z okazji urodzin Ani (czyli ani moich, ani ich) trwało aż do wieczora. W imprezowych nastrojach opuściliśmy restaurację i skierowaliśmy się w stronę swoich apartamentów. Ale dla mnie to nadal było za mało. Plan zemsty nadal trwał, a ta sytuacja na sto procent go nie zraniła. Jak dobrze, że na ten dzień miałam zaplanowane jeszcze kilka innych atrakcji dla Dymitra.
W swoim apartamencie przebrałam się w dość krótki i wyzywający strój do ćwiczeń. Wakacje wakacjami, jednak każdy dzień przerwy od jakiegokolwiek wysiłku fizycznego był dla mnie dniem straconym. A odkąd przyleciałam na tą nieszczęsną wyspę jeszcze ani razu nie ćwiczyłam. Do czego te nieszczęsne pieniądze doprowadzają? Złapałam za matę do ćwiczeń, butelkę z wodą i wyleciałam z apartamentu w stronę plaży. Świeże powietrze dobrze wpływa na krążenie, a samopoczucie również jest lepsze.
Kilka minut później rozłożyłam matę do ćwiczeń nieopodal jakiejś ćwiczącej grupki. Kątem oka zerkając na nich rozpoczęłam od rozgrzewki mającej przygotować mnie na większy wysiłek fizyczny. Zawsze starałam się robić wszystko z umiarem, a nie miałam też ochoty spędzić pozostałego wypoczynku z bolącymi mięśniami. Kilka, jak nie kilkanaście chwil wygibasów przygotowała mnie na dalsze ćwiczenia.
- Cześć - usłyszałam obok siebie nieznany mi męski głos. Uniosłam głowę w jego kierunku i widząc mężczyznę, który jeszcze chwilę temu ćwiczył niedaleko uśmiechnęłam się. - Chcesz się do nas przyłączyć?
Nieco zdziwiona, że jacyś ludzie tutaj porozumiewają się tym samym językiem kiwnęłam nieśmiało głowo i złapałam za swoją matę i ruszyłam za chłopakiem. W czasie tej niedługiej drogi przedstawił mi się i powiedział, że przyjechał ze znajomymi na tygodniowe wakacje, ponieważ niedługo mają dość ważny klubowy mecz w piłkę i chcą się wyluzować. Cała ekipa przywitała mnie ciepło i bez dwóch zdań rozpoczęliśmy wspólny trening. Podzielali moje zdanie o ćwiczeniach na świeżym powietrzu i przez następną godzinę rozmawiając o różnych rzeczach ćwiczyliśmy.
Kiedy nasza "zabawa" zakończyła się pomyślnie kapitan drużyny zaprosił mnie na ognisko, które miało odbyć się jeszcze tego samego wieczoru na plaży. Bez wahania się zgodziłam - spędzenie czasu w całkowicie męskim towarzystwie, których nawet za bardzo nie znałam powinno nadawać się na odpowiednią zemstę na Dymitrze. Pomimo tego, że on nie pojawiał się w tych samych miejscach w jakimś stopniu na pewno kontrolował miejsce mego pobytu. Więc nie było szans, by nie dostrzegł mojej wieczornej imprezy.
Znajdując się już w apartamencie zaszyłam się pod prysznicem, by zmyć z siebie pot wcześniejszego treningu. Z wielką dokładnością umyłam wszystkie partie swojego ciała, a na samym końcu skupiłam się na swoich loczkach. Po wysuszeniu się założyłam na siebie krótkie czarne spodenki i bluzkę, którą miałam wcześniej ubraną w restauracji. Z wielkim uśmiechem pojawiłam się na plaży, gdzie do późnych godzin nocnych tańczyłam, piłam i rozmawiałam z całą ekipą. Kiedy wypite procenty weszły za mocno usiedliśmy dookoła ogniska przyśpiewując znane nam mniej lub więcej piosenki. Będąc zmęczona oparłam się głową o Davida. Ten jak gdyby nigdy nic położył dłoń na moim udzie, jednak ja się tym nie przejęłam. Pomimo mojego nie najlepszego stanu wiedziałam, że nic mi nie zrobi. Po prostu miałam takie przeczucie.
Po kolejnych kilku godzinach imprezowania udało mi się bez żadnej wpadki dotrzeć do swojego apartamentu. Tam nie ściągając z siebie ubrań przesiąkniętych dymem z ogniska położyłam się na łóżku, zamknęłam oczy i zasnęłam. Tak jak mi się wydawało po chwili rozległo się dość mocne pukanie do drzwi, które mnie obudziło. Nie wydając z siebie żadnego dźwięku usłyszałam zza drzwi zdenerwowany głos Dymitra. A potem bez proszenia mężczyzna wszedł do środka.

Dymitr ?

Od Dymitra C.D Anastasi

 Usłyszałem dźwięk przekręcającego się zamka. Odetchnąłem z ulgą, gdy drzwi się otworzyły, ujrzałem zdenerwowaną dziewczynę. Lekko szumiało mi w głowie, ledwie przekroczyłem próg, a już niemal wylała ona potok słów i żądań w moją stronę. Usiadłem na krześle i patrzyłem na nią, gdy skończyła, w końcu mogłem zabrać głos. Wkurzonej kobiecie nie wolno wchodzić w słowo, zwłaszcza jeśli ma przygotowaną białą broń, którą była patelnia.
- Jestem aż takim potworem ? - lekko uniosłem brew.
- Jesteś !
Przełknąłem ślinę, to miały być jej wakacje, a teraz chciała stąd uciec. Mógłbym ją odstawić do domu, ale zapewne wtedy już nigdy byśmy się nie spotkali, a tego bym nie przeżył. Musiałem znaleźć jakieś rozwiązanie. Odrzuciłem dumę na bok.
- Przepraszam, nie chce, abyś mnie opuszczała, ale rozumiem, że nawaliłem. Ten wyjazd miał być dla Ciebie wakacjami, chciałbym, aby tak zostało. Może się jakoś dogadamy.
- Wakacje ! To trauma dla mnie co mi zrobiłeś !
Wziąłem głęboki wdech.
- Chcesz wracać ?
- Tak !
- A jeśli nalegałbym, abyś została ?
- Nie !
- Dam Ci spokój...nie będziesz musiała na mnie patrzeć, nie musisz, nawet strać się mnie unikać, to ja będę schodził ci z drogi. Ty decydujesz, kiedy chcesz mnie widzieć lub kiedy chcesz ze mną rozmawiać, o ile będziesz chciała.
- Kuszące, przemyślę to, jutro rano dam Ci odpowiedz. A teraz zostaw mnie i wyjdź !
Wstałem z krzesełka i opuściłem jej apartament. Wróciłem na dół do reszty. Zająłem swoje miejsce przy stole. Pomimo świetnej atmosfery, jaka panowała i dobrych nastrojów moich towarzyszy czułem się dziwnie, zastanawiałem się, czy dziewczyna zgodzi się na mój układ, czy jednak zostanie przy swoim. Zabawa skończyła się nad ranem, gdy wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Pomimo że czułem zmęczenie, nie mogłem zasnąć. Leżałem na łóżku i gapiłem się w sufit, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi,
- Otwarte !
Do pokoju weszła Anastasia, zdziwiła mnie jej wizyta.
- Jaka jest twoja decyzja ?
- Zgadzam się, na twój układ.
Skinąłem głową wstałem złoża i sięgnąłem do szuflady, wyjąłem z niej czerwoną kartę i podałem dziewczynie.
- Co to jest ?
- Karta płatnicza...
- Chcesz mnie kupić !
- Nie... posłuchaj nic w tym stylu, gdybyś podała mnie do sądu i udowodniono by moją winę, musiałbym ci dać zadośćuczynienie, robię więc to bez latania po sądach.
Anastazia kiwnęła tylko głową, po czym wyszła z mojego pokoju. Na karcie był okrągły milion.


Anastazja ?

Od Anastasi C.D Dymitra

  - Ana otwórz, proszę - z drzemki, którą odbywałam oparta o drzwi obudził mnie głos nieco pijanego Dymitra. Rozejrzałam się dookoła i w ułamku sekundy wszystkie wydarzenia tego wieczoru wróciły do mnie jak bumerang.
- Odejdź! - krzyknęłam. - Nie chcę cię znać.
- Proszę, chcę pogadać, nic ci nie zrobię - brzmiał naprawdę sensownie, ale jaką ja miałam mieć pewność, że nie mówił tego bym po prostu uwierzyła w jego słowa i go wpuściła?
- O czym ty niby kurwa chcesz ze mną rozmawiać?
- Proszę, daj mi wyjaśnić, myślałem że chcesz tego...
- Czego, być zgwałcona przez ciebie? - poczułam jak po moich policzkach lecą gorące łzy.
- Wpuść mnie, porozmawiajmy normalnie - i nic więcej nie powiedział. Zaklęłam pod nosem, naprawdę, o czym chciał rozmawiać? Że to wcale nie tak, po prostu swoim strojem zasygnalizowałam, że tego chcę, a może miałam się odwdzięczyć za ten wyjazd albo coś innego? To wszystko było takie zagmatwane. A co jeśli jemu było mało i chciał więcej? Wiecznie nie mogłam się ukrywać, w końcu wszędzie znajdowali się znajomi Dymitra i prędzej czy później musiałabym stąd wyjść. Chociaż... skoro on chciał teraz rozmawiać to może powinnam zażądać samolotu do domu, a całej reszcie powiedziałby, że wypadły mi bardzo pilne sprawy rodzinne? To miało prawo wypalić w mniejszym lub większym stopniu. Ale żeby przedstawić mu ten plan musiałabym go wpuścić do środka. Drżąc wstałam spod drzwi i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Musiałam być w jakikolwiek sposób przygotowana gdyby chciał ponownie mnie zaatakować. Podeszłam do aneksu kuchennego i wyciągnęłam z szafki największą patelnię jaką znalazłam. Dzięki mojemu mniejszemu wzrostowi i sporej zwinności zawsze miałabym minimalną przewagę, gdyby ten chciał się na mnie rzucić. Takie uderzenie w głowę z patelni powinno było go chociaż na chwilę zdezorientować bym ewentualnie mogła uciec z pomieszczenia.
Z niespokojnym oddechem podeszłam do drzwi, przekręciłam kluczem w zamku i pociągnęłam za klamkę, jednocześnie odsuwając się na kilka metrów do tyłu. Z niemałym przerażeniem spoglądałam na Dymitra, który zataczając się i spoglądając prosto na mnie wszedł do pokoju. Pytająco spojrzał na patelnię, a widząc moją minę uśmiechnął się.
- Ana, ja...
- Rano chcę wrócić do domu - wycedziłam przez zęby, starając się brzmieć jak najmniej przestraszona. - Nie wiem, zorganizuj samolot czy coś, panie wpływowy.
- Aha, czyli teraz przechodzimy na per pan? Tak, panienko Padilla? - warknął, na co z nerwów przełknęłam głośno ślinę. Skąd on... czy ja kiedykolwiek mówiłam mu, jak mam na nazwisko? Czemu do kurwy bogatym ludziom jest łatwiej?
- A jak mam się zwracać, co? Wiesz, jak ja się czuję? - ugryzłam się w język, by jeszcze bardziej się nie rozpłakać. - Nie masz kurwa zielonego pojęcia jak się czuję! Czuję się zabawka, jak rzecz którą można się pobawić i zostawić, wiesz?
Dymitr spoglądał na mnie nie do końca wiedząc co ma odpowiedzieć. Jego uśmiech, który znajdował się na jego twarzy przez ostatnie kilka chwil zniknął.
- Nic nie powiesz teraz, co? A tak chciałeś porozmawiać - westchnęłam. Czując na sobie jego wzrok przeniosłam się w stronę aneksu kuchennego, a na blacie odłożyłam nieszczęsną patelnię. Nie miałam już pomysłu co ze sobą zrobić, a tym bardziej zrobić z nim. Zrezygnowana wzięłam głęboki oddech i usiadłam na krześle cały czas spoglądając się na Dymitra.

Dymitr ?

Od Dymitra C.D Anastasi

 Dziewczyna szybko opuściła mój pokój, cóż wątpię, by aż tak bardzo jej się nie podobało. Zresztą pewnie potrzebuje czasu, aby poukładać sobie w głowie. Udałem się pod prysznic i ogarnąłem na szybko, ułożyłem włosy i przebrałem się w nieco wygodniejsze ciuchy. Udałem się na dół, a gdy padały pytania o Ane wyjaśniłem, że po prostu nie czuje się dzisiaj najlepiej i prawdopodobnie się nie zjawi. Jakoś nikt nie wydawał się zbyt mocno przejęty tym faktem. Skupiliśmy się głównie na świętowaniu, któremu towarzyszyły liczne śpiew, krzyki, tańce. Alkohol wszelkiego rodzaju lal się litrami. Nie obyło się bez rozmów o napadzie, jakie były trudności, jakie decyzje trzeba było podejmować w krytycznych momentach. Tym bardziej nasza radość była zrozumiała, że mamy to już za sobą i jesteśmy obrzydliwe bogaci.
- Wznieśmy toast za Dymitra ! - krzyknął Marcus.
Wszyscy wstali, znowu zaczęliśmy śpiewać. Gdy na chwilę nastała cisza, podniosłem swój kieliszek do góry.
- Wznoszę toast za was wszystkich, za waszą wiarę, odwagę, za to, że jesteście najlepsi w swoim fachu, bez was ten plan pozostałby tylko pustym marzeniem. Kocham was, jesteście moją rodziną. Dziękuje, że jesteście tutaj ze mną ! - po tych słowach opróżniłem zawartość swojego kieliszka.
Ten wieczór był jednym z moich ulubionych, zapewne będę go bardzo długo wspominał. Ta szampańska zabawa przy muzyce i najlepsze towarzystwo oraz napoje alkoholowe. Postanowiłem, że z sentymentu kupię tę wyspę, zainwestuje w nią i zrobię z niej swój własny mały raj. W połowie zabawy postanowiłem odejść od stołu i sprawdzić jak ma się Anastasia. Wstałem więc i udałem się pod drzwi jej apartamentu, po czym zapukałem. Jednak nie usłyszałem żadnej odpowiedzi, lekko złapałem za klamkę, jednak drzwi były zamknięte. Byłem już lekko pijany, ale chciałem z nią porozmawiać. 
- Ana otwórz, proszę. 
- Odejdź ! Nie chce Cię znać. 
- Proszę, chce pogadać, nic Ci nie zrobię. 
- O czym ty niby kurwa, chcesz ze mną rozmawiać ! 
- Proszę, daj mi wyjaśnić, myślałem, że chcesz tego. 
- Być zgwałcona przez ciebie ! 
- Wpuść mnie, porozmawiajmy normalnie...

Anastasia ?

Od Anastasi C.D Dymitra +18

 Kiedy Dymitr dotknął palcami moje uda wyczułam, że coś było nie tak jak powinno być. Że to nie jest zwyczajny przyjacielski dotyk. Prędzej czy później musiało do tego dojść – w końcu czego taka wpływowa osoba może chcieć od pierwszej lepszej przypadkowej laski spotkanej na siłowni? Ale, kurwa, czy on zwyczajnie nie mógł zapytać? Nie byłam pierwszą lepszą, z którą mógł pójść do łóżka. A jeśli tak myślał, to był w błędzie. Sporym błędzie.
Jak gdyby nigdy nic złapał za moją dłoń i położył ją na swoim torsie. Spojrzałam na niego bez słowa.
- Tak jest sprawiedliwie – wymruczał. – Ja dotykam twoich ud bo mi się podobają, ty dotykasz tego co podoba się tobie.
A skąd on może wiedzieć, co mi się podoba, skoro nie pytał o to? Nie miałam jednak zbyt dużo czasu by to kwestionować, Dymitr po chwili wbrew mnie rozchylił moje nogi by stanąć bliżej mnie. Czy on pomyślał, że usiadłam na tym pieprzonym blacie by go prowokować? Komuś chyba potrzebne było wiadro zimnej wody. Mężczyzna nie odpuszczał. Może nie będzie tak źle? Może jeszcze się opamięta? Kiedy docisnął mnie do siebie wyczułam jego narastającą ochotę. Moje nadzieje zostały pogrzebane żywcem, jednak kiedy przycisnął mnie swoimi biodrami odruchowo niczym dziecko oplotłam swoje nogi dookoła jego miednicy. To się wkopałam. Czy to była podstawa do sądzenia, że też tego chcę? Po chwili Dymitr delikatnie dotknął kciukiem moich warg i zaczął mnie całować. Nieziemsko całować. Jednak to było wbrew mnie, wbrew temu co respektowałam i czego się trzymałam przez całe swoje życie.
Chwilę później poczułam jego dłonie na swoich pośladkach i jak gdyby nigdy nic podniósł mnie do góry i położył na łóżku.
- Dymitr, ja nie mogę – szepnęłam naprawdę cicho, oczekując, że nie dojdzie do niczego.
- Nie podoba ci się? – spojrzał na mnie z udawanym zdziwieniem. – Daj spokój, to nic takiego.
Przełknęłam ślinę. To nic takiego? Nigdy nie interesowały mnie przelotne romanse ani przygody na jedną noc. Jemu to najwidoczniej nie przeszkadzało. Jego dłoń powędrowała pod moją koszulkę i bez słowa zaczął delikatnie masować moją pierś. Drżałam. A on kontynuował. Koszulka powędrowała w górę, a on jak gdyby nigdy nic zaczął zabawę swoimi ustami. Rozpoczął mokrą wędrówkę pocałunkami przez całą moją szyję aż do piersi. Bawił się nimi przy użyciu warg, języka i palców. Interesowała go wyłącznie jego przyjemność, do której wykorzystywał mnie.
Czułam się jakby to wszystko trwało wieczność. Czas działał na moją niekorzyść, a im bardziej on się wysilał tym bardziej powodowało to niechciane reakcje mojego organizmu, przyśpieszył mi się oddech, a między nogami zrobiło się mokro. Nie chciałam, by o tym wiedział, jednak ten jak na zawołanie rozpiął moje spodenki i wsunął tam dłoń. Spojrzał mi głęboko w oczy i uśmiechnął się.
- Wiem, że chcesz, czuję to – wymruczał. – Już teraz ci nie odpuszczę.
Nie protestowałam, nie zapierałam się, po prostu pogodziłam się ze stanem rzeczy. A to wszystko trwało dalej. Byłam tylko biernym widzem, biernie oglądałam kolejne wydarzenia. Kątem oka zerkałam jak ściągnął ze mnie spodenki wraz z bielizną i zatopił się głową między moimi udami. Jego ciepły język powędrował na najczulszy punkt na moim ciele i delikatnie zaczął go drażnić. Bezmyślnie złapałam go za włosy i chyba nawet je pociągnęłam w swoją stronę. Czy to miało skłonić go do zaprzestania? Kiedy intensywność działań jego języka zwiększyła się, odłożyłam dłoń na bok. W pewnym momencie Dymitr wsunął dwa palce do środka. Syknęłam. To chyba bardziej go nakręciło.
- Nie – szepnęłam, czując to co mogło wydarzyć się za moment.
- Wolisz coś innego, mała? – jednym ruchem rozpiął spodnie i wyjął go na wierzch. Bez zbędnych ceregieli powoli zaczął go wkładać we mnie. Kiedy już prawie cały był w środku syknęłam ostrzegawczo, jednak ten nie przejął się tym faktem. Intensywność jego ruchów zwiększyła się i całkowicie nie zwracał uwagi na to, co wtedy czułam. Na mojej twarzy zawitał grymas, a po chwili słychać było charakterystyczne klaskanie i mój jęk. W pewnym momencie jak gdyby nigdy nic wyszedł ze mnie i przerzucił mnie na brzuch. Złapał mnie za włosy i mocno przyciągnął do siebie.
- Teraz jesteś już moja – szepnął mi do ucha i chwilę później znowu byłam na czworakach. Bez ostrzeżenia wszedł we mnie i zacisnął swoje dłonie na moich pośladkach. A ja dalej jęczałam. A tak bardzo tego nie chciałam robić. A on zaczął dochodzić wypełniając mnie całą. Docisnął mnie do siebie bym w żaden sposób nie mogła uciec.
Kiedy wyszedł ze mnie odwróciłam się na plecy i spojrzałam na niego. Był spocony i dyszał. A ja byłam przerażona. Dymitr jak gdyby nigdy nic się nie stało przybliżył swoje wargi do moich ust. Mogłam go pocałować albo spróbować uciec. Pierwsza opcja była zbyt ryzykowna, uznałby, że podobało mi się i wcale nie zrobił tego wbrew mnie. Decyzję, którą musiałam podjąć musiała zostać podjęta jak najszybciej się dało. Ucieczka.
Położyłam dłonie na jego klatce piersiowej i z całej siły odepchnęłam go. Ze względu na jego przewagę wzrostową i masową było trochę ciężko, ale moja reakcja zdziwiła go. Bez słowa przyglądał się temu, co robiłam. Z niesamowitą prędkością narzuciłam na siebie koszulkę, złapałam za resztę swoich ubrań i uciekłam z jego apartamentu. Na szczęście nie zamknął drzwi i mogłam opuścić pomieszczenie naprawdę szybko. Będąc już u siebie przekręciłam klucz w zamku i bez zbędnych ceregieli zaszyłam się w łazience. Nie ściągając koszulki odpaliłam prysznic i usiadłam w rogu. Chciałam zmyć z siebie ten brud, ten ogromny brud który czułam po tym wszystkim co się wydarzyło. I co ja miałam teraz począć? Zgłaszać go gdziekolwiek? Był zbyt wpływowy i pewnie jego prawnicy by go wyciągnęli. Powiedzieć komukolwiek? A kto by uwierzył pierwszej lepszej przypadkowej lasce, którą bardzo bogaty człowiek sobie przywiózł? Pewnie takich dziewczyn jak ja było więcej. Taka osoba jak on pewnie co tydzień sprowadza kolejne dziewczyny na weekendową przygodę. Byłam tylko nic nie znaczącym pionkiem w jego grze.
Woda lała się litrami, a ja w dalszym ciągu siedziałam i mokłam. Może to było dobre miejsce na przeczekanie reszty wyjazdu? A może powinnam rozkazać mu, by wysłał mnie do domu? Nikogo tam nie było więc bez problemu mogłabym wysiedzieć te dwa tygodnie starając się zapomnieć o tym, co tu się wydarzyło.
To nie miało sensu. Nie mogłam tak siedzieć i czekać. Cała mokra wyszłam spod prysznica uprzednio wyłączając wodę i położyłam się na łóżku. Po kilku minutach rozległo się pukanie, a kiedy na nie nie zareagowałam zza drzwi wydobył się kobiecy głos.
- Czujesz się już lepiej, Ana? – a to ja się gorzej czułam? Nieźle to rozegrałeś, panie wpływowy.
Nie odczuwałam potrzeby, by odpowiedzieć na to pytanie. Bez słowa gapiłam się w sufit, starając się nie myśleć o mężczyźnie i wszystkim innym co miało miejsce tego dnia.
- Jakbyś się poczuła lepiej to wpadnij na ognisko – odezwała się osoba za drzwiami i po krokach poznałam, że odeszła w swoją stronę. Nie miałam zamiaru się tam zjawiać. Nie planowałam wychodzić z apartamentu przez najbliższe dni. Może czas na zamieszkanie tutaj? Albo jakąś ucieczkę, jak w filmach. Wystarczyłoby wydostać się z budynku i pójść. Ale gdzie? Nie znałam języka i nie wiedziałam gdzie jestem. Wszystko wskazywało na to, że prędzej czy później musiałabym z kimś porozmawiać. I to w tym wszystkim było najgorsze. Chociaż tyle, że najbliższe godziny mogłam spędzić w swoim apartamencie. I niech tak pozostanie.

Dymitr ?

Od Anastasi C.D Dymitra +16

Z niemałym przerażeniem słuchałam, jak Dymitr opowiadał o tej kobiecie. O osobie, która w jego oczach była tylko zwyczajnym przedmiotem, któ...